Za rękę O "Zagadnieniach i kierunkach filozofii" Kazmierza Ajdukiewicza
Przełom XIX i XX wieku obfitował w postaci tyleż barwne, co wyjątkowo genialne (nie bójmy się tego epitetu!). Z cienia starszego kolegi Gotleba Fregego, bardzo szybko wyłoniły się postaci, które wywarły ogromny wpływ nie tylko na logikę i filozofię w ogóle, ale także podjęły monumentalne merytorycznie, acz skromne objętościowo próby upowszechnienia filozofii. I tak z jednej strony mam na myśli błyskotliwego, choć szybko przyćmionego przez świecącego w dziejach myśli ludzkiej wyjątkowym blaskiem Ludwiga Wittgensteina, swego ucznia - Bertranda Russella, a z drugiej Polaka, Kazimierza Ajdukiewicza.
Ajdukiewicz wydaje się na europejskim firmamencie postacią wyjątkową. Pracę doktorską "O stosunku aprioryzmu przestrzeni u Kanta do kwestii genezy wyobrażenia przestrzeni" obronił już w cztery lata po zdaniu matury! Był filozofem i logikiem, kojarzonym z tak zwaną szkołą lwowsko-warszawską. Porównania do Wittgensteina nie są tutaj uzasadnione li tylko zainteresowaniami logicznymi, czy - jak to zauważył trafnie w swojej "Epistemologii" Jan Woleński - konstatacją, że aparatura pojęciowa wyznacza obraz świata (jakże bardzo to przypomina tezę Wittgensteina, jakoby granice subiektywnego świata były wyznaczane przez język!). Obaj mieli także wyjątkowo barwne biografie, naznaczone bohaterstwem wojennym.
W kontekscie "Zagadnień i kierunków filozofii", warto byłoby przyjrzeć się bliżej podobieństwom między naukową pracą Kazimierza Ajdukiewicza i Bertranda Russella, nauczyciela i mentora wspomnianego Wittgensteina. Obaj zdecydowali się opublikować książki popularyzatorskie (Russella "Problemy filozofii" ukazały się 11 lat wcześniej), obaj - zgodnie z ówczesną manierą naukową - w opracowaniach nie przedstawiali nachalnie własnych poglądów, a jedynie aktualny stan wiedzy i przegląd najważniejszych stanowisk. Nie wdając się w głębszą analizę porównawczą, trzeba stwierdzić, że obaj autorzy mieli z pewnością podobne motywacje. W pierwszych dekadach XX wieku wciąż jeszcze żywe były idee pozytywistycznego popularyzowania wiedzy i tutaj bym widział linię wspólną między Russellem i Ajdukiewiczem.
Ale dość Russella - same "Zagadnienia i kierunki filozofii" są wystarczająco ważną pozycją, by poświęcić jej całkowitą uwagę. Jest to rzecz traktująca o dwóch monumentalnych działach filozofii - epistemologii i metafizyki - językiem wyjątkowo czytelnym i przejrzystym. Podejrzewać można, że tak mógłby wyglądać metajęzyk filozofii - o który tzw. późny Wittgenstein tak się upominał. Jak sam Kazimierz Ajdukiewicz pisze we wstępie do swojej "książeczki" o jej języku, "nie jest to podręcznik dla zaawansowanych, w którym by autor nie liczył się ze względami na przystępność wykładu i pisał na najwyższym poziomie, na jaki go stać. Wprost przeciwnie, pisząc tą książeczkę, unikałem zbyt głeboko sięgających analiz i nie starałem się o osiągnięcie całkowitej rzeczowej jasności wykładu, którą musiałoby się opłacić rezygnacją z jego przystępności" (11).
Zgodnie z deklarowanym postulatem obiektywizmu, Kazimierz Ajdukiewicz poświęca mniej więcej tyle samo uwagi referowaniu zagadnień teorii poznania, co problemom metafizyki. Nieco obszerniejsza jest część poświęcone tej drugiej gałęzi filozofii, ale - jak sądzę - wynika to li tylko z faktu liczniejszych stanowisk w tej dziedzinie.
Warto zatrzymać się nad samym układem książki. Jako pierwszą autor umieścił część poświęconą epistemologii, a potem metafizyce (wraz z ontologią). Kwestia pierwszości w filozofii jest niejednoznaczna. Z jednej bowiem strony fundamentalną rzeczą (jakkolwiek głupio to brzmi) jest byt, a więc zagadnienia ontologii. Nie można - jak chcą postmoderniści poczynając od Wittgensteina na Derridzie kończąc - poznać nic, czego nie jest się w stanie nazwać. A więc metafizyka, ontologia. Ale z drugiej strony, patrząc od strony podmiotu egzystencji, pierwsza jest źródłowa relacja z bytem. Relacja poznawcza, wyprzedzająca sam byt, który zwrotnie może być rozumiany w drugiej kolejności. Na podstawą zadumę zasługuje więc w tej perspektywie epistemologia i taką też opcję przyjął Kazimierz Ajdukiewicz. Łagodząc oczywiście niebywale sztuczną granicę między tymi dwiema gałęziami filozofii wprowadzając rozdziały poświęcone choćby "metafizycznym wnioskom z refleksji nad poznaniem".
Podziały, jakie prowadza Ajdukiewicz są czytelne i przejrzyste, a wydawać się może, iż nie pociągają za sobą zagrożenia utraty "całkowitej rzeczowej jasności". Przy każdym stanowisku, autor podaje zresztą najważniejsze zarzuty przedstawione przez jej oponentów. I tak - przykładowo - relacjonując poglądy sceptyków, zwłaszcza na zagadnienie prawdy, przytacza wprost ich wnioskowanie krykujące klasycystów. Ajdukiewicz najpierw przytacza zarzut nieistnienia wiedzy w klasycznym rozumieniu, z powodu nieistnienia kryteriów mogących ją legitymizować, czy raczej w ogóle wyznaczać. Ale tuż potem podaje argumenty krytykujące sceptyków za to, że nie zrozumieli wystarczającej rangi uzasadnienia pierwszego kroku rozumowania. Kazimierz Ajdukiewicz nie może się oprzeć pokusie subtelnego komentarza odautorskiego, choćby nazywając w tym przypadku tezę sceptyków "rozpaczliwą", ale robi to sposób bardzo wysublimowany. Znając jego kompetencje filozoficzne i logiczne, można sobie wyobrazić tę druzgoczącą krytykę, jaką mógłby przedstawić koncepcjom sprzecznym z jego własnymi poglądami...
Miejsce "Zagadnień i kierunków filozofii" Kazimierza Ajdukiewicza w polskiej literaturze dotyczącej zagadnień historycznofilozoficznych jest nie do przecenienia. Zresztą, jeśli Jan Woleński we wstępie do trzeciego wydania tego podręcznika pisze, że książka ta "odegrała niemałą rolę w wielu intelektualnych biografiach Polaków w II połowie XX wieku", to nie ma w tym wiele przesady. Jedynym sprostowaniem może być przesunięcie ram czasowych także na początek wieku XXI...
Cytaty za trzecim wydaniem "Zagadnień i kierunków filozofii" - wyd. Antyk, Warszawa 2003
Wstecz
|