Przedmioty, widma i łaskaCzytając Augustyna - autora sprzed siedemnastu wieków - ma się wrażenie, że czas przestał odgrywać jakąkolwiek rolę. Żyjący niecałe cztery wieki po Chrystusie autor mówi o epistemologii i prawdzie rzeczy, które dzisiaj na nowo odkrywamy choćby jako teorię danych zmysłowych. Jeśli zaś chodzi o prawdę, to Augustyn znów nas zaskakuje antycypując i realizując postulaty dobrej teorii prawdy, jakie relatywnie niedawno wysunął Bertrand Russell. Autor "Wyznań" to postać charakteryzująca się nie tylko doskonałą sprawnością intelektu, ale - jak można przypuszczać - równie błyskotliwą inteligencją. Jeśli mu wierzyć, wszystko to zawdzięcza Bogu, będącemu ponad czasem. Tak więc nasze początkowe wrażenie jest w pelni uzasadnione... Prawdą Augustyn nazywa, w olbrzymim uproszczeniu, zarówno arytotelesowskie "to co jest", jak i samego Boga. Jest przy tym przekonany - w odróżnieniu od wielu jemu i nam współczesnych autorów - że prawdy i poznania z pewnością nie ma w języku. Gdy słyszymy to od wyśmienitego, kto wie czy nie jednego z najlepszych w owym czasie, retora, zdanie to nabiera nieco głębszego sensu. Augustyn, co wspomina w "Wyznaniach" był uznawany za jednego z najzdolniejszych retorów, mistrzów werbalnej szermierki. Dopiero po tym, jak został chrześcijaninem - a dokładniej po duchowym nawróceniu, choć jeszcze krótki czas uczył wyczekując niecierpliwie na koniec semestru - porzucił nauczanie sztuki słowa. Z pewnością doskonale wiedział co słowa potrafią i co niosą. Po poznaniu słowa Bożego, Augustyn zdecydowanie odrzucił słowa ludzkie, które jego zdaniem nie niosą nic oprócz "zamętu". Jak czytamy, dla niego najważniejsza była "(...) Prawda, która nie przemawia ani po hebrajsku, ani po grecku, ani po łacinie, ani w jakiejkolwiek innej mowie - bo ona przemawia bez ust i języka, bez dźwiękowych sylab (...)" (XI 3) Nic dziwnego, bowiem "istnieje prawda, którą poprzez rzeczy stworzone można zrozumieć i poznać". (VII 10) Jak się wydaje, kluczowym tutaj terminiem jest "poprzez", bo skoro język jest "rzeczą stworzoną", to oczywiste jest, że pozostaje jedynie transcendencja... W kontekście języka, teoria prawdy, którą posługuje się Augustyn różni się znacznie od stanowiska Arystotelesa. Augustyn jak widzimy w "Wyznaniach" lokuje prawdę zdecydowanie poza językiem, jest tutaj bliższy jak się wydaje Platonowi, którego koncepcję prawdy da się pomyśleć nawet bez ścisłego definiowania Idei. Tymczasem Arystoteles wyraźnie postuluje, jakoby prawda była nie tyle bytem samoistnym, co właściwością zdań, sądów logicznych. Trudność mogłaby sprawić próba stworzenia narzędzi dających wiarygodne rezultaty badań zależności między zdaniami a światem pozajęzykowym. Augustyn tej pułapki uniknął twierdząc, że prawda jest czymś zdecydowanie pozajęzykowym, ba - utożsamiając ją w pewnym zakresie z Bogiem - nadał jej status ontologiczny, a więc poszedł dużo dalej niż Arystoteles. Zgodnie ze wspomnianymi kryteriamy dobrej teorii prawdy, o jaką dopominał się Bertrand Russell, Augustyn dokładnie spełnia te wymogi. Autor "Problemów filozofii" postulował, by teoria prawdy była zarazem teorią fałszu. I Augustyn odpowiada zgodnie ze swoją - wywiedzioną z Pisma Świętego koncepcją: "Fałsz bowiem to nie jest nic innego jak mniemanie o istnieniu czegoś, co nie istnieje" (VII 15). W tym fragmencie autor "Wyznań" rozumie prawdę podobnie jak Arystoteles: jako właściwość zdań, o ile oczywiście przyjmiemy, że nie istnieje żadna myśl przed i poza językiem. To dualne rozumienie prawdy może nastręczać sporo niejasności podczas lektury "Wyznań"... Augustyn zgadza się też z Russellem w kwestii tego, że prawda (rozumiana po arystotelesowsku) ma polegać na relacji przekonań do czegoś innego, zewnętrznego wobec nich. O ile oczywiście dałoby się jednoznacznie rozróżnić prawdę (własność przekonań) od Prawdy (objawiający się Bóg). Można co do ostatniej tezy mieć wątpliwości. Augustyn postrzega bardzo wyraźny związek między prawdą, a Bogiem, który jest gwarantem istnienia. Tak płynnie przechodzi od arystotelesowskiego rozumienia prawdy, do znaczenia ewidentnie biblijnego, że różnice zdają się momentami zacierać. Rozważając naturę Stwórcy, autor dochodzi o konkluzji: "Przypatrzyłem się rzeczom istniejącym poniżej Ciebie i zrozumiałem, że one ani nie istnieją w sposób zupełny, ani nie można rzec, żeby w sposób zupełnie nie istniały. (VII 11) Świat nie jest więc prawdziwy w tym sensie, że nie jest Bogiem, ale jest prawdziwy wskutek tego, że od Boga pochodzi, ma więc jego pierwiastek jako stworzenie boskie. Augustyn twierdzi więc za Platonem i innymi myślicielami starożytnymi, że to istnieje naprawdę, co niezmiennie trwa. Tymczasem wokół widzimy raczej przemianę i ciągły ruch. Dowodziłoby to nieistnienia świata materialnego? Tak daleko Augustyn zdaje się w swoim sceptycyzmie poznawczym nie iść... "Byłem całkowicie pewny, że poprzez rzeczy stworzone można poznać niewidzialne sprawy Twoje (...) jak też wieczną moc Twoją i boskość" (VII 17) pisze Augustyn tłumacząc swoją uwagę skupioną w owym okresie na materialnych przedmiotach, które miały być pomostem do zrozumienia, albo lepiej: poznania Boga. W tej analizie autor "Wyznań" faktycznie dochodzi do Stwórcy: "Owocem (...) dociekań jest to, że niewidzialne sprawy Boga poprzez rzeczy, które zostały stworzone, dla umysłu widzialnymi się stają. (X 6) Wcześniejsza teza, jakoby dla Augustyna język był jedynie nieudolnym narzędziem niezdolnym do samodzielnego skutkowania rozumieniem i poznaniem, nie jest tak oczywista, jakby się mogło wydawać. Augustyn w "Wyznaniach" (X 10) pisze bowiem, że wyrazy to dźwięki ulotne: "Rzeczy jednak, które są tymi dźwiękami oznaczone, nie można dotknąć żadnym zmysłem ciała. Nie dostrzegłem też ich nigdzie indziej, lecz tylko w moim umyśle i złożyłem w pamięci nie ich obrazy, lecz same te rzeczy". To twierdzenie może się wydać bardziej zrozumiałe na tle nieco wcześniejszego zdania Augustyna, gdy mówi on, że do pamięci nie "wchodzą rzeczy" same w sobie, ale jedynie "obrazy rzeczy dostrzeżonych zmysłami" (X 4). Teoria ta zakłada, że istnieją zarówno rzeczy, jak i ich obrazy. Bardzo to przypomina o kilkanaści wieków młodszą teorię danych zmysłowych sformułowaną przez m.in. G.E. Moore'a i A. Ayera. Zgodnie z nią, nie możemy powiedzieć nic o rzeczywistości, ewidentnie niepoznawalnej zmysłowo, nie możemy być pewni nawet tego, że istnieje. Z całą pewnością za to istnieją wrażenia zmysłowe, które Augustyn nazywa "obrazami rzeczy". Struktura poznawalnych przez człowieka bytów jest u Augustyna bardzo wyrazista. "Widma rzeczy, pozorne przedmioty, od których znacznie pewniejsze są te rzeczywiste przedmioty materialne, jakie oczyma cielesnymi dostrzegamy czy to na ziemi, czy na niebie. (...) Jakże więc daleko jesteś od owych widm, w które wierzyłem, widm rzeczy, które w ogóle nie istnieją. Od nich pewniejsze sa wyobrażenia przedmiotów, które istnieją, a od nich z kolei pewniejsze są same ciała. Ale nimi też nie jesteś. I nie jesteś duszą, która jest życiem ciał, a czymś ważniejszym i pewniejszym jest życie ciał niż same ciała. Ty jesteś zyciem dusz, tym co ożywia życie." (III 6) Przejście od wrażeń zmysłowych, obrazów rzeczy do Boga jest u Augustyna bardzo płynne. Nie jest to rzecz jasna zasługa ułomnego z natury rzeczy ciała, badź umysłu ludzkiego, a jedynie dobroci płynącej od Stwórcy. Jeśli oczyma materialnymi widzimy materialne przedmioty, a jednak w pamięci (można ją rozumieć jako myśl) oczyma umysłu widzimy widma przedmiotów, to jak poznajemy prawdę? Prawdę równą Bogu. Augustyn odpowiada, że przedmioty materialne "do wszystkich przemawiają, lecz tylko ci pojmują ich odpowiedź, którzy orędzie otrzymane za pośrednictwem zmysłów zestawiają z prawdą, trwającą wewnątrz nich samych" (VI 6). Trzeba więc mieć w sobie miłość Boga, która mogłaby rozświetlać mrok materii i widm. Nie jest możliwe poznanie Boga, a przez niego i czegokolwiek innego, ani zmysłowo, ani rozumowo. Augustyn idzie tutaj ścieżką wytyczoną przez Platona, który podobnie twierdził, że rzeczywiście istniejącego świata (u niego: idei) nie sposób poznać posługując się cielesnymi, czyli ograniczonymi i nieskutecznymi organami. Drogą do prawdziwego poznania jest jedynie bezpośredni kontakt z rzeczywistością - w przypadku Augustyna z Bogiem. Poznanie jest w tym kontekście łaską, która spływa na człowieka z inicjatywy Stwórcy.
|