Legenda science fiction

Wiktor Żwikiewicz to postać wyjątkowa, nie tylko wśród pisarzy science fiction. Warto sobie przypomnieć tę postać, zwłaszcza że właśnie ukazał się - po wielu latach milczenia - zbiór opowiadań tego autora: "Kajomars i inne opowiadania".

Żwikiewicz to bydgoski pisarz, nieco już dzisiaj zapomniany. Jeszcze kilkanaście lat temu był wymieniany jednym tchem obok Stanisława Lema, Janusza A. Zajdla, Marka Oramusa. Jest autorem kilku zbiorów opowiadań i powieści, z których bodaj największą popularnością cieszyło się "Delirium w Tharsys". W 1986 roku otrzymał w Paryżu bardzo prestiżową nagrodę literacką za całokształt twórczości. Jego książki były tłumaczone m.in. na bułgarski, czeski, niemiecki, rosyjski, słowacki, węgierski. A mimo to, "Kajomars" jest pierwszą książką Żwikiewicza od prawie dwudziestu lat!

Biografia Wiktora Żwikiewicza sama mogłaby posłużyć za kanwę niezłego filmu science fiction. Urodził się w Bydgoszczy w 1950 roku. Z wykształcenia geodeta, zanim zajął się literaturą był m.in. aktorem, reżyserem, plastykiem w Kombinacie Budowlanym "Wschód" oraz specjalistą od reklamy w Teatrze Polskim. Po opublikowaniu pierwszych opowiadań i powieści, Żwikiewicz nagle stał się jednym z najbardziej rozpoznawanych polskich pisarzy. Jednak pisanie mu nie wystarczało: jak rasowy fantasta potrzebował czegoś więcej. Zajął się wówczas pracą nad potwornie jak na przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych skomplikowaną grą komputerową, która miała być światem niekończącej się i zawsze oryginalnej opowieści. "To byłaby moja najlepsza powieść. Modelowaliśmy tam wszystko, nie tylko prymitywny wietrzyk czy grawitację, ale i los człowieka" - opowiada dzisiaj Żwikiewicz. Praca trwała pięć lat i skończyła się... niczym. Zabrakło pieniędzy i sponsora, który byłby w stanie uwierzyć w powodzenie przedsięwzięcia.

Niedługo potem Wiktor Żwikiewicz postanowił... odsunąć się od rzeczywistości w sposób dosłowny. Przestał pisać, wyszedł z domu. Mieszkał w pustostanach, sypiał na ławkach w parku, czasem u znajomych. Nieliczni przyjaciele potrafiący zaakceptować tę przemianę szanowanego pisarza w kloszarda pomagali mu w miarę możliwości.

Zbiór opowiadań "Kajomars" jest niezłym powrotem tego erudyty o wyjątkowej fantazji. Cztery opowieści zawarte w książce pokazują dobitnie, dlaczego ich autor jest wciąż tak bardzo cenionym pisarzem. Żeby nie zdradzać za dużo: każda z tych opowiesci dzieje się w świecie całkowicie stworzonym przez Żwikiewicza, nie znajdziemy tam tanich sztuczek, tylko solidnie zbudowany wszechświat rządzący się swoimi prawami. W każdym tekście widać wyraźnie wciąż niesłabnące zainteresowanie autora zdobyczami fizyki, biologii, astrofizyki, antropologii, historii. A mimo to Wiktorowi Żwikiewiczowi udaje się uniknąć mielizny nudzenia. Jest to oczywiście fantastyka w pełnym tego określenia znaczeniu naukowa, ale potrafiąca wchłonąć bez oporów nawet mniej przygotowanego czytelnika.

W posłowiu do "Kajomarsa" Krzysztof Derdowski pisze, że Wiktor Żwikiewicz ma już ukończoną powieść "Abort" - o człowieku, który żyje, chociaż się nie narodził, gdyż na świat powołał go akt aborcji oraz intensywnie pracuje nad cyber-punkową powieścią "Bydgoszcz My Love". Ja przynajmniej już nie mogę się ich doczekać... Ale wcześniej proponuję przypomnieć sobie lub zapoznać się z tekstami Żwikiewicza z książki "Kajomars i inne opowiadania".



Wstecz