W labiryncie języka
Nakładem wydawnictwa KR ukazała się niedawno monumentalna biografia Elżbiety Roudinesco zatytułowana "Jacques Lacan. Jego życie i myśl". To wyjątkowa okazja, by poznać zarówno niesamowicie barwne życie francuskiego intelektualisty, psychoterapeuty i filozofa, jak i zrozumieć jego niełatwe w odbiorze tekstów źródłowych widzenie świata.
Lacan jest dzisiaj uznawany za jednego z najwybitniejszych spadkobierców przełomowej nie tylko dla psychiatrii, ale też filozofii, myśli Zygmunta Freuda. Idąca przed długie lata swoją drogą szkoła psychoanalizy Jacquesa Lacana, długi czas nie mogła się dostać na salony. Mimo to, dzisiaj święci triumfy. Jest chwalona przede wszystkim za skuteczność w leczeniu nawet poważnych schorzeń umysłowych. Ale myśl Lacana daleko wykracza poza terapię: stanowi oryginalne połączenie psychiatrii, psychoanalizy, epistemologii, lingwistyki. Jest swoistą teorią wszystkiego, co może poznać człowiek.
Burzliwy żywot terapeuty
Jacques Lacan - urodzony w 1901 roku w Paryżu - pochodził z rodziny o bardzo konserwatywnych, by nie rzec dosadniej - drobnomieszczańskich - zasadach. Jednak szybko odkrył w sobie potrzebę innego życia, niż przejęcia rodzinnego biznesu. Postanowił być lekarzem. Studia medyczne rozbudziły w nim fascynację przestrzenią nieświadomości odkrytą przez Zygmunta Freuda. Pracując w jakże trudnym dla młodego lekarza miejscu - słynnej klinice chorób umysłowych szpitala Świętej Anny - pisał doktorat, samemu przechodząc trwającą sześć lat psychoanalizę. Na początku lat trzydziestych już samodzielnie prowadził terapie psychoanalityczne.
Wtedy też poznał swoją pierwszą żonę. Jednak niebawem już słynne stały się w paryskim światku skandale związane z bardzo rozwiązłym trybem życia psychoanalityka. Nawet tamtejsze środowiska były zaskoczone, by nie powiedzieć: zbulwersowane, gdy prawie w tym samym czasie przyszło na świat trzecie dziecko Lacana z żoną i córka z Sylvią Bataille, zresztą żoną swojego dobrego przyjaciela. Lacan w swoisty sposób dzielił życie między obie rodziny: w weekendy bywał w swym małżeńskim mieszkaniu, a tygodnie spędzał z Bataille...
Koledzy i przyjaciele
Trudno zrozumieć genezę genialnych w swej syntezie myśli Jacquesa Lacana, bez świadomości, z jak światłymi umysłami przebywał już od czasów studenckich francuski psychoanalityk. Dość powiedzieć, że wśród jego znajomych i przyjaciół byli tacy myśliciele jak Heidegger, Jean-Paul Sartre, Maurice Merleau-Ponty, Salvador Dali, później Jacques Derrida. Nie ze wszystkimi tymi osobami Lacan się zgadzał, ale któż osądzi, czy więcej jest intelektualnego pożytku z miłej pogawędki, czy też z czasem ostrej, ale merytorycznej dysputy?
Naukowy wichrzyciel
Tuż po wojnie, rozpoczął się okres prawdziwej eksplozji zarówno niespotykanej w środowisku psychoanalitycznym świeżości myśli reprezentowanej przez Lacana, jak też jego - delikatnie mówiac - specyficznego charakteru. Jacques Lacan już wówczas zaczął przejawiać skłonności radykalnie egocentryczne. Czując się niezrozumiałym w stowarzyszeniu grupującym psychoanalityków odwołujących się do myśli Freuda, po prostu założył... swoje stowarzyszenie psychoanalityczne, które zresztą już niebawem stało się czymś na kształt swoistej sekty. W 1951 roku Lacan rozpoczął trwające prawie do jego śmierci (w 1981 roku) seminarium pod hasłem "powrotu do Freuda".
Szkoła założona przez Lacana funkcjonuje zresztą do dzisiaj. Szkoła, to dość lekkie określenie tej społeczności psychoanalityków, jaka powstała wokół charyzmatycznego mistrza. Głośne są przypadki - pisze o nich również Roudinesco - scen zazdrości, jakie urzadzał Lacan uczniom chcącym go opuścić, mania prześladowcza na punkcie możliwej kradzieży jego dorobku naukowego, odkryć, a nawet terminów. Jest to tym bardziej zastanawiające, że swój najsłynniejszy termin - fazę lustra - Lacan ponoć sam zapożyczył, oczywiście przed dziesiątki lat rozgłaszając wszem i wobec swoje autorstwo. Tym niemniej wielu wybierających co bardziej oryginalną drogę naukowych poszukiwań uczniów opuszczało szkołę Lacana głównie z uwagi na jego charakter.
Lustro...
W świecie psychoanalityków Jacques Lacan jest znany głównie z odkrycia, czy raczej udowodnienia i opracowania, słynnej "fazy zwierciadła". Lacan dowodzi, że człowiek tak naprawdę "jest sobą" tylko do około szóstego-ósmego miesiąca życia, kiedy faktycznie tworzy z całym światem go otaczającym jedność. Nie odróżnia siebie spośród świata, nie posiada pojęcia "ja". Dopiero w tym wieku zaczyna spostrzegać, że jest czymś odrębnym. Stąd metaforyczna nazwa: przeglądając się w zwierciadle tylko człowiek, spośród wszystkich stworzeń żyjących na ziemi, uświadamia sobie, że istnieje.
Niestety, zdaniem Lacana w chwili kiedy zdajemy sobie sprawę ze swej indywidualności, przestajemy być sobą, a stajemy się trybikiem w wielkiej grze językowej, która od tej pory aż do śmierci będzie determinowała nasze postrzeganie świata. Mówiąc dosadniej: do ósmego miesiąca życia postrzegamy świat takim, jaki jest zdaniem Lacana w rzeczywistości. Potem postrzegamy już wyłącznie to, na co pozwoli nam nasz język (zarówno werbalny, jak i np. język matematyki, bądź logiki).
"Na początku było Słowo"
Lacan twierdził do samego końca, że oprócz języka nie istnieje nic, co byłoby w zasięgu ludzkich możliwości poznawczych. I dzisiejsza fizyka potwierdza jego tezy z całą powagą współczesnej nauki. Oczywiście: obiektywnie nie istnieją nie tylko kolory, kształty, dźwięki - to tylko nasz aparat poznawczy w ten sposób interpretuje pewne własności świata. W rzeczywistości świat składa się z cząstek energii, czystej materii, woli Bożej - ale z całą pewnościa nawet w najmniejszym stopniu nie przypomina tego, co wskutek głęboko nam zaszczepionego języka werbalnego i systemu logicznego wydaje nam się, że widzimy. Jak w książce "Funkcja i pole mówienia i mowy w psychoanalizie" pisał sam Lacan: świat słów stwarza świat rzeczy, a podmiot nie tyle mówi, co jest mówiony.
Jakaż to była gorzka ironia losu, że ten, który na piedestał wyniósł język, pod koniec życia - z powodu ciężkiej, kilkuletniej choroby - prawie całkowicie zaniemówił zaniemówił.
Nieświadomość
Jacques Lacan w rewolucyjny sposób zinterpretował myśl Freuda, zwłaszcza jego teorię nieświadomości. Jak pamiętamy, zdaniem niemieckiego psychiatry naszymi działaniami w rzeczywistości nie kieruje wola, tylko nieświadomość, która jest konglomeratem lęków, napięć wywodzących się z dzieciństwa, fobii i obsesji. Jednym słowem: chaos. Tymczasem Lacan nakładając swoją teorię na Freuda uzasadniał tezę, iż nieświadomość jest po prostu jeszcze jednym, konkretnym dyskursem o charakterze ponadjednostkowym. Mówiąc inaczej: każde zdanie które mówimy lub odbieramy niesie o wiele więcej treści, niż tylko ta, którą na bieżąco odczytujemy. Żeby nie zwariować, musimy wszystkie sensy "naddane" spychać do nieświadomości, która staje się swoistym śmietnikiem znaczeń. I one właśnie dochodząc do głosu w sposób niekontrolowany powodują nie tylko w miarę niegroźne nerwice, ale również wszystkie inne anormalne stany psychiczne.
Roudinesco
Autorka ksiażki "Jacques Lacan. Jego życie i myśl" - Elżbieta Roudinesco poświęciła z pewnością długie lata, by zebrać tak imponujący materiał biograficzny i naukowy poświęcony francuskiemu geniuszowi psychoanalizy. Z tekstu wynika, że osobiście rozmawiała praktycznie ze wszystkimi żyjącymi przyjaciółmi oraz najbardziej aktywnymi uczniami i pacjentami Lacana. Jej monumentalna książka stanowi jedną z najlepszych biografii, jakie ukazały się na polskim rynku wydawniczym w ostatnich latach.
wstecz
|