Pociąg do publicznej kasyKto jechał pociągiem, wie jak wątpliwa jest to przyjemność. Coraz więcej osób wybiera komunikację autobusową: tańszą od usług PKP i lepiej dostosowaną do potrzeb pasażerów. Tym niemniej, za nieudolność i skostniały sposób zarządzania PKP płacimy wszyscy... Pięć lat temu PKP stała na krawędzi bankructwa - jak się wówczas wydawało. Dzisiaj można przeczytać na stronie internetowej firmy dumną deklarację: "Ukończono bardzo ważny etap restrukturyzacji organizacyjnej, podjęto restrukturyzację finansową i rozpoczęto intensywną restrukturyzację majątkową, by móc efektywnie rozporządzać całym majątkiem." Chęci dobre, ale wykonanie... Dramat W ubiegłym roku postęp restrukturyzacji finansowej PKP S.A. wzięła pod lupę Najwyższa Izba Kontroli. Wnioski? NIK oceniła ten proces jako "nieudany", co można odczytywać jako wyjątkowy eufemizm. Zamiast powstrzymać rosnący kryzys ekonomiczny, spółki wchodzące w skład grupy doprowadziły do utraty płynności finansowej. Spółki te notorycznie się zadłużały: w latach 2001-2003 ich zobowiązania finansowe wzrosły z 10,5 mld złotych do ponad 18 miliardów. Jak zauważa NIK, rozbicie firmy na szereg samodzielnie funkcjonujących spółek był decyzją nie tyle chybioną, co wręcz samobójczą dla kondycji PKP jako całości. Win darowanie Trudno to zrozumieć, ale podatnicy w ostatnich latach darowali kolejarzom długi w wysokości 620 milionów złotych. PKP miały zobowiązania finansowe wobec m.in. Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Wystarczyło, by władze spółki doprowadziły ją do skraju bankructwa, by wierzyciele (PFRON, budżet państwa i jednostki samorządu terytorialnego) umożyli jej długi w wysokości (razem z odsetkami) 620 milionów 600 tysięcy złotych! Przepisy znowelizowanej ustawy o komercjalizacji PKP S.A. z maja 2003 roku umożliwiły rozpoczęcie postępowań restrukturyzacyjnych dotyczących zobowiązań kolejarzy wobec podatników na kwotę ponad miliarda złotych. Jak można się było tego spodziewać, PKP nie potrafiły wykorzystać tej możliwości. Dla przykładu: na blisko tysiąc wniosków na kwotę 69 milionów złotych złożonych do władz samorządowych, zaledwie 14 jednostek przychyliło się do wniosków PKP na sumę 173 tys. zł. Nielegalne obligacje Chcąc dopomóc PKP w restrukturyzacji swojego długu Skarb Państwa zadeklarował, że zagwarantuje lub poręczy obligacje do blisko 4 miliardów złotych, jeśli oczywiście PKP zechcą je w latach 2001-2002 wyemitować. Co się okazało? Kolejarzom udało się doprowadzić do pierwszej emisji obligacji na kwotę zaledwie miliarda złotych dopiero w październiku 2002 roku. Jak pisze NIK: "zasadniczą przyczyną tego stanu rzeczy było naruszenie zasad legalności i rzetelności podczas przygotowywania pierwszego przetargu na wybór firmy odpowiedzialnej za emisję oraz obrót obligacjami". Żeby tego było mało, NIK zarzuca PKP, że niewyemitowanie obligacji skutkowało... dodatkowymi kosztami w wysokości prawie 9 milionów złotych! Działo się tak dlatego, że pieniądze z niskooprocentowanych obligacji miały pójść na spłatę bardzo kosztownych kredytów. Dlaczego władze PKP wolały płacić olbrzymie odsetki, zamiast zrestrukturyzować swój dług? Trudno gdybać, choć można podejrzewać... Z pustego w próżne Koncepcja rozczłonkowania PKP na wiele mniejszych spółek od początku wywoływała liczne sprzeciwy, jej realizacja udowodniła, że były one zasadne. Zarząd PKP utworzył te spółki, ale... nie zapewnił im majątku niezbędnego do prowadzenia działalności. Prawie trzy czwarte majątku PKP nie miało uregulowanego stanu prawnego. W efekcie powstałe spółki dzierżawiły majątek firmy-matki powodując straty z powodu zbędnych przepływów pieniężnych i płacenia - lub nie... - podatku VAT. Sztandarowym przykładem nieudolności lub złej woli dyrekcji PKP było niewyposazenie spółki PKP Przewozy Regionalne w pojazdy trakcyjne i obsługę do prowadzenia pociągów. Lokomotywy przekazano kompletnie nielogicznie spółce PKP Cargo, która kazała sobie PKP PR za wszystko słono płacić... Związkokracja Raport Najwyżej Izby Kontroli pokazuje jeszcze jedno symptomatyczne zjawisko: blokowanie działań dyrekcji PKP przez związki zawodowe. W listopadzie 2003 roku przedstawiciele rządu, kierownictw spółek Grupy PKP oraz związków zawodowych podpisali porozumienie, którego realizacja mogłaby doprowadzić do zmniejszenia kosztów działalności spółki PKP Przewozy Regionalne. Mimo to, związkowcy skutecznie zablokowali m.in. dostosowanie sieci kolejowych do popytu i likwidację nierentownych linii. W efekcie nie udało się zmniejszyć kosztów spółki o szacowaną sumę ponad 400 milionów złotych. Ile dopłacamy? Niepowodzenia w restrukturyzacji finansowej PKP S.A. sprawiły, że na koniec lat straty spółek wyniosły odpowiednio: 2001 3.342,4 mln. zł.; 2002 2.715,7 mln.zł.; 2003 2.278,7 mln. zł. Zasadniczy wpływ na tak niekorzystną sytuację finansową Grupy PKP miały z roku na rok rosnące straty w PKP Przewozy Regionalne. Kolejna komisja? Do kolajarskiego garnuszka co roku dopłacamy miliardy złotych, które giną w przepastnych kasach poszczególnych spółek wchodzących w skład Grupy PKP. Można podejrzewać, że nie każda złotówka którą podatnicy kładą na torach jest wykorzystywana odptymalnie. Drogie bilety, fatalny komfort, niepunktualne pociągi, obskurne dworce - za takie pieniądze coraz mniej podatników chce utrzymywać kolejarzy. Kto jednak się zdecyduje na bardziej radykalne sprzątnięcie tej stajni Augiasza, będzie miał przeciw sobie kolejarskie związki zawodowe i tysiące pracowników korzystających choćby z bezpłatnych przejazdów. No chyba, że doczekamy dnia, gdy na zamkniętych drzwiach dworców zobaczymy tabliczkę: "zamknięte z powodu bankructwa"...
|